Rozpocznij darmowy okres próbny
EnglishEnglish
EspañolSpanish
简体中文Chinese
繁體中文Chinese (Traditional)
FrançaisFrench
DeutschGerman
日本語Japanese
PortuguêsPortuguese
ItalianoItalian
한국어Korean
РусскийRussian
NederlandsDutch
العربيةArabic
PolskiPolish
हिन्दीHindi
Tiếng ViệtVietnamese
SvenskaSwedish
ΕλληνικάGreek
TürkçeTurkish
ไทยThai
ČeštinaCzech
RomânăRomanian
MagyarHungarian
УкраїнськаUkrainian
IndonesiaIndonesian
DanskDanish
SuomiFinnish
БългарскиBulgarian
עבריתHebrew
NorskNorwegian
HrvatskiCroatian
CatalàCatalan
SlovenčinaSlovak
LietuviųLithuanian
SlovenščinaSlovenian
СрпскиSerbian
EestiEstonian
LatviešuLatvian
فارسیPersian
മലയാളംMalayalam
தமிழ்Tamil
اردوUrdu
Searching...
SoBrief
Może powinnaś z kimś porozmawiać

Może powinnaś z kimś porozmawiać

Terapeutka, jej terapeuta i nasze życie bez tajemnic
autor: Lori Gottlieb 2019 464 stron
4.37
400 000+ ocen
Słuchaj
Immersyjne
V2.0
Amazon Kindle Audible
Wypróbuj pełny dostęp przez 3 dni
Odblokuj słuchanie i więcej!
Kontynuuj

Kluczowe wnioski

Twój terapeuta płacze między sesjami — to wspólne człowieczeństwo jest lekarstwem

Split panel contrasting an elevated therapist above a diminished patient versus both seated at the same level, connected through shared humanity.

Uzdrowiciel też potrzebuje uzdrowienia. Lori Gottlieb jest psychoterapeutką, która po druzgocącym, niespodziewanym rozstaniu szlocha między sesjami z pacjentami, z rozmazanym tuszem do rzęs na twarzy — po czym bierze się w garść, by powitać kolejną osobę. Sama trafia na kanapę terapeuty o imieniu Wendell. Książka przeplata jej terapię z historiami czworga pacjentów, których jednocześnie prowadzi: Johna, narcystycznego showrunnera telewizyjnego skrywającego katastrofalną żałobę; Julie, 33-letniej profesor umierającej na raka; Rity, 69-latki planującej samobójstwo przed siedemdziesiątymi urodzinami; i Charlotte, 25-latki ukrywającej alkoholizm za maską „wyluzowanej dziewczyny".

Teza książki jest zwodniczo prosta: zmieniamy się w relacji z innymi. Badania konsekwentnie pokazują, że najważniejszym czynnikiem sukcesu terapii nie jest technika — lecz relacja, doświadczenie bycia „odczutym". Ujawniając siebie jako osobę równie unikającą i oszukującą samą siebie jak jej pacjenci, Gottlieb burzy iluzję, że terapeuci mają poukładane życie — i przekonuje, że właśnie to czyni ich skutecznymi.

To, z czym przyszedłeś, prawie nigdy nie jest prawdziwym problemem

Iceberg with a small amber tip above a waterline and a massive burgundy body below, revealing how surface complaints in therapy mask much larger hidden issues.

Terapeuci nazywają to problemem zgłoszeniowym — deklarowanym powodem, dla którego ktoś przychodzi do gabinetu. Gottlieb przyszła do Wendella po „zarządzanie kryzysowe" po rozstaniu, upierając się, że potrzebuje tylko kilku sesji. Ale Wendell widział głębiej: opłakiwała swoją śmiertelność, ukrywała nieudany projekt książkowy, zatajała tajemniczą chorobę i unikała narastającej świadomości, że połowa jej życia już minęła. Podobnie John przyszedł twierdząc, że stres w pracy nie daje mu spać — ale pod spodem kryła się śmierć jego sześcioletniego syna Gabe'a w wypadku samochodowym.

Wszyscy to robimy. Skupiamy się na powierzchownej skardze, żeby uniknąć przerażającej rzeczy pod nią. „Większość ludzi jest genialna w znajdowaniu sposobów na odfiltrowanie tego, na co nie chcą patrzeć" — pisze Gottlieb. Rozstanie, bezsenność, drażliwość — to objawy, nie choroba. Pierwszym zadaniem terapii jest pomóc ci uświadomić sobie, że rozwiązujesz niewłaściwą zagadkę.

Twoja cela więzienna jest otwarta z obu stron — obejdź kraty

A silhouette figure grips prison bars at center while both sides of the cell stand wide open, showing that the perceived trap has always had an available exit.

Wendell opisuje słynny rysunek: więzień desperacko szarpie kraty swojej celi — podczas gdy cela jest otwarta z obu stron. Wystarczy, że ją obejdzie. To staje się centralną metaforą książki. Gottlieb szarpała kraty swojego rozstania, nienapisanej książki i lęków o zdrowie, nie potrafiąc dostrzec, że wyjście było tuż obok.

Ale samo zobaczenie nie wystarczy. Prawdziwą przeszkodą nie są kraty — lecz to, że wyjście oznacza zaakceptowanie faktu, iż nigdy nie byłeś naprawdę uwięziony przez nikogo poza sobą samym. To przerażające, bo jeśli jesteś wolny, ponosisz odpowiedzialność za to, co będzie dalej. Wielu ludzi woli znajomą nędzę swojej celi od niepewnego światła dziennego na zewnątrz. „Większość z nas przychodzi na terapię czując się w pułapce" — pisze Gottlieb — „uwięziona przez swoje myśli, zachowania, małżeństwa, pracę, lęki lub przeszłość". Pytanie nie brzmi, czy cela jest otwarta. Pytanie brzmi, czy jesteś gotów ją opuścić.

Przestań nakładać cierpienie na ból, którego nie możesz uniknąć

Three stacked horizontal layers showing how chosen suffering sits atop unavoidable pain, hiding deeper fears of aging, meaninglessness, and mortality beneath.

Wendell dosłownie kopnął Gottlieb w stopę. Po tygodniach jej obsesyjnego śledzenia byłego w internecie — dokumentowania jego mediów społecznościowych, wielogodzinnych przesłuchań, przynoszenia na sesje opatrzonych notatkami wydruków — Wendell podszedł i lekko kopnął ją w stopę. Jego przekaz: ból po rozstaniu jest nieunikniony, ale ruminacja, inwigilacja i kołowe kłótnie, które odtwarzasz o trzeciej w nocy? To cierpienie, które sama decydujesz się dołożyć.

To rozróżnienie jest kluczowe. Jeśli tak kurczowo trzymasz się cierpienia, zasugerował Wendell, to musi ono czemuś służyć. Dla Gottlieb śledzenie byłego w internecie było sposobem na utrzymanie z nim więzi, na unikanie prawdziwej żałoby pod rozstaniem — jej lęku przed starzeniem się, przed bezsensownością, przed śmiercią. Cierpienie było narkotykiem, znieczulającym ją na głębszy ból. Gdy potrafiła nazwać to, przed czym cierpienie ją chroniło, mogła zacząć je puszczać.

Zmiana zaczyna się, gdy przestajesz obwiniać okoliczności i bierzesz odpowiedzialność za swój udział

Split panel contrasting a figure trapped inside a dashed circle pointing blame outward with a figure looking inward and ascending freely forward.

Wendell mówi to cicho. Gottlieb upiera się, że nie chce być ratowana — ale część niej tego pragnie. Chciała, żeby Chłopak uratował ją od samotności. Chciała, żeby umowa na książkę uratowała jej finanse. Chciała, żeby diagnoza wyjaśniła jej objawy. Ale jednym z najważniejszych kroków w terapii, pisze Gottlieb, jest pomoc ludziom w wzięciu odpowiedzialności za swoją sytuację, bo gdy uświadomią sobie, że mogą sami konstruować swoje życie, zyskują wolność do wprowadzania zmian.

Pułapką jest przekonanie, że problemy są zewnętrzne. Jeśli świat jest pełen „idiotów" (jak upiera się jej pacjent John), po co zmieniać siebie? Ale czasem, zauważa Gottlieb, „tymi trudnymi ludźmi jesteśmy my sami". Unikanie ze strony Chłopaka było frustrujące — ale równie frustrująca była odmowa Gottlieb, by dostrzec sygnały ostrzegawcze, które zdecydowała się ignorować. Wzięcie odpowiedzialności za swoją rolę nie oznacza przyjęcia winy. Oznacza odzyskanie sprawczości nad życiem, które oddałeś w ręce innych.

Ciągle wybierasz tego samego partnera, bo to, co znajome, wydaje się domem

A small figure orbits endlessly around a cracked house representing childhood patterns, until a break in the orbit leads to a new, whole house representing a healthier sense of home.

Charlotte ciągle umawia się z niedostępnymi mężczyznami. Po randce ze stabilnym, miłym facetem relacjonuje beznamiętnie: „Po prostu nie było chemii". To jest to, co Freud nazwał przymusem powtarzania — nieświadomy radar, który przyciąga ludzi do partnerów dzielących cechy rodziców, którzy ich zranili. Ciążenie ku temu uczuciu „domu" sprawia, że to, czego pragniemy jako dorośli, trudno oddzielić od tego, czego doświadczyliśmy jako dzieci.

Cykl jest okrutny, ale da się go przerwać. Ojciec Charlotte był kochający w jednej chwili, a w następnej znikał — więc ciągnie ją do mężczyzn, którzy robią dokładnie to samo. Gdy pojawia się ktoś niezawodny, jego emocjonalna stabilność wydaje się obca, „nieinteresująca". Rozwiązaniem nie jest siła woli ani lepsze aplikacje randkowe. To przepracowanie pierwotnej rany w bezpiecznej relacji — często terapeutycznej — aż inny rodzaj partnera zacznie kojarzyć się z domem, a nie z zagrożeniem.

Przyjmij niechciane uczucia — to mapa, nie wada

A fork diverging from one unwanted feeling into a chaotic wildfire when suppressed or a guiding compass when welcomed.

Gottlieb upierała się, że nie jest zła na byłego — tylko zdezorientowana. Wendell jej nie uwierzył. Oczywiście, że była wściekła. Ale przyznanie się do wściekłości wydawało się nie do pogodzenia z byciem „dobrą osobą". Wielu pacjentów tak robi: cenzuruje swoje emocje, bo „nie powinni" czuć zazdrości, ulgi czy urazy. Niebezpieczeństwo polega na tym, że odsuwanie uczuć na bok tylko je wzmacnia. Wracają jako bezsenność, objadanie się albo wybuchy złości na dziecko z powodu prysznica.

Istnieje kliniczny termin na ślepotę emocjonalną: aleksytymia. Charlotte ucieleśniała ją doskonale — relacjonowała napaść seksualną, pochwały w pracy i rodzicielski chaos tym samym płaskim, monotonnym tonem. Nie potrafiła dotrzeć do swoich uczuć, bo dorastając z wybuchowymi rodzicami, nauczyła się, że emocje są niebezpieczne. Terapeuta Gottlieb, Wendell, pokazał alternatywę: „Nie oceniaj swoich uczuć; zauważaj je. Używaj ich jako mapy. Nie bój się prawdy".

Opłakujesz wyobrażoną przyszłość, nie tylko przeszłość

Iceberg diagram showing a small portion of grief above a waterline labeled as the past, with a much larger submerged portion representing the imagined future that was lost.

Gottlieb nie straciła tylko chłopaka. Straciła ślub, połączoną rodzinę, wspólne starzenie się — przyszłość, którą budowała w głowie przez dwa lata. Wendell pomógł jej to zobaczyć: gdy teraźniejszość się rozpada, wyobrażona przyszłość rozpada się razem z nią. „Utrata przyszłości" — pisze Gottlieb — „to matka wszystkich zwrotów akcji".

To wyjaśnia, dlaczego rozstania, diagnozy i zwolnienia uderzają tak mocno. Nie opłakujesz tylko tego, co było, ale tego, co nigdy nie będzie. Julie, umierając w wieku 33 lat, opłakiwała nie wspomnienia, lecz kamienie milowe — nigdy nie zobaczy, jak dorastają jej dzieci, nigdy nie zestarzeje się z Mattem. Nawet obsesyjne śledzenie internetu przez Gottlieb było objawem: obserwowała, jak przyszłość jej byłego się rozwija, podczas gdy ona sama tkwiła zamrożona w przeszłości. Antidotum nie jest optymizm — to życie w teraźniejszości, które wymaga zaakceptowania utraty przyszłości, którą sobie wyreżyserowałeś.

Zrozumienie swoich wzorców to dopiero linia startu, nie meta

Figures clustered at a starting line marked insight while one runner heads toward a distant finish line marked change.

To ulubiona maksyma zawodowa Gottlieb. Możesz doskonale rozumieć, dlaczego ciągle wybierasz niedostępnych partnerów, dlaczego pijesz, dlaczego sabotujesz swoją karierę — i nic nie zmienić. Charlotte potrafiła opisać swój przymus powtarzania z podręcznikową precyzją, jednocześnie umawiając się z kolejną wersją Kolesia. John potrafił wyartykułować swoje mechanizmy obronne, jednocześnie stosując każdy z nich. Wgląd pozwala zapytać: „Czy to mi się przydarza, czy sam sobie to robię?" Ale odpowiedź daje ci jedynie wybory. Nadal musisz ich dokonać.

Prawdziwa praca odbywa się poza gabinetem. Wendell porównał kiedyś terapię do rzucania do kosza na tablicę — to niezbędny trening, ale w końcu musisz zagrać w prawdziwym meczu. Gottlieb miała pełen wgląd w swoje unikanie na wiele miesięcy przed tym, zanim faktycznie przestała unikać. Wiedza to strzał startowy, nie linia mety. Jak sama to ujmuje: „Możesz mieć cały wgląd świata, ale jeśli nie zmienisz się, gdy jesteś tam, w świecie, wgląd — i terapia — są bezwartościowe".

Przestań skazywać się na dożywocie za przestępstwa sprzed dziesięcioleci

Two horizontal bars on a timeline showing a short fair sentence already served versus an endlessly long self-imposed life sentence stretching decades beyond.

Rita, prawie siedemdziesięcioletnia, karze się od czterdziestu lat za to, że nie ochroniła swoich dzieci przed przemocowym mężem. Wychodziła do drugiego pokoju, gdy je krzywdził. Gdy Gottlieb zapytała, jaki powinien być jej wyrok, Rita odpowiedziała: „Dożywocie". Wielu z nas nosi w sobie taki sam wewnętrzny trybunał — dekady samoudręczenia za błędy, które naprawdę próbowaliśmy naprawić. Wendell zadał to samo pytanie Gottlieb w odniesieniu do jej własnych żalów.

To pytanie wymusza rozrachunek. Jeśli czułeś skruchę, próbowałeś zadośćuczynić i fundamentalnie się zmieniłeś, to w którym momencie samoukaranie przestaje służyć sprawiedliwości, a zaczyna służyć autodestrukcji? Ława przysięgłych złożona z ludzi, którzy naprawdę cię znają — przyjaciół, partnerów, sąsiedzkich dzieci, które teraz mentorujesz — mogłaby nie wydać wyroku, który sam sobie wymierzyłeś. Ból może być ochronny: trwanie w nieszczęściu to sposób na unikanie przerażającej możliwości, że faktycznie zasługujesz na szczęście.

Szczęście to nie zawsze albo nigdy — mieszka w uldze słowa „czasami"

Horizontal spectrum showing "never" and "always" as heavy dark extremes on each end, with "sometimes" highlighted in the bright center as the point of relief.

John, showrunner, który stracił syna, kiedyś wierzył, że nigdy więcej nie będzie szczęśliwy. Pewnego wieczoru, tarzając się po podłodze sypialni ze śmiechu z żoną, córkami i ich brzydkim psem ze schroniska, poczuł coś, czego się nie spodziewał: radość. Nie rozumiał, jak jedno może współistnieć z drugim — druzgocąca żałoba i autentyczne szczęście — aż trafił na frazę, która przyniosła mu ulgę: „Może szczęście jest czasami".

Uczucia są jak systemy pogodowe, nie stany stałe. Przychodzą i odchodzą. Gottlieb opisuje, jak psychologiczny układ odpornościowy — koncepcja harvardzkiego badacza Daniela Gilberta — pomaga ludziom dochodzić do siebie po druzgocących wydarzeniach znacznie lepiej, niż się spodziewają. Ludzie, którzy tracą bliskich, wierzą, że nigdy więcej się nie zaśmieją, ale śmieją się. Tyrania czarno-białego myślenia — „zawsze będę się tak czuł" albo „nigdy nie poczuję tego" — trzyma ludzi w pułapce. Słowo „czasami" jest włazem ewakuacyjnym ze skrajności, pozwoleniem na bycie jednocześnie złamanym i całym.

Analiza

Książka Gottlieb stanowi istotną innowację formalną w gatunku pamiętnika terapeutycznego, znosząc tradycyjny dystans między praktykiem a pacjentem. Większość książek o terapii pozycjonuje terapeutę jako wiedzącego obserwatora; Gottlieb pozycjonuje siebie jednocześnie jako uzdrowicielkę i zranioną. Ten proces równoległy — termin, którego terapeuci używają na określenie sposobu, w jaki dynamika między pacjentem a terapeutą odzwierciedla dynamikę w zewnętrznych relacjach pacjenta — staje się zasadą strukturalną książki. Gdy Gottlieb pomaga Johnowi zmierzyć się z unikaniem, Wendell pomaga jej zmierzyć się z jej własnym. Rezultatem jest sala luster, która demokratyzuje cierpienie.

Filozoficznie książka czerpie z psychoterapii egzystencjalnej, w szczególności z ostatecznych trosk Irvina Yaloma — śmierci, izolacji, wolności i bezsensowności. Ale Gottlieb nosi ramy teoretyczne lekko, osadzając je w narracji zamiast prezentować dydaktycznie. Najbardziej radykalne twierdzenie książki nie jest psychologiczne, lecz relacyjne: mechanizmem uzdrawiania nie jest technika ani wgląd, ale doświadczenie bycia głęboko poznanym przez drugą osobę. Jest to zgodne z literaturą empiryczną dotyczącą wspólnych czynników w psychoterapii, gdzie przymierze terapeutyczne konsekwentnie przewyższa jakąkolwiek konkretną modalność w przewidywaniu wyników.

Czego Gottlieb nie eksploruje w pełni, to przywilej wpisany w jej model. Długoterminowa psychoterapia pozostaje niedostępna dla większości Amerykanów; choć trzydzieści milionów dorosłych rocznie szuka leczenia, większość otrzymuje farmakoterapię lub krótkie interwencje, a nie głęboką pracę, którą opisuje. Książka implicite argumentuje za modelem opieki, który zarządzana opieka zdrowotna systematycznie demontowała. Istnieje też napięcie między jej naciskiem na indywidualną sprawczość — „nikt cię nie uratuje" — a siłami systemowymi (prekariatem ekonomicznym, nieadekwatną opieką zdrowotną, dyskryminacją), które ograniczają wybory ludzi w sposób, którego żadne obchodzenie metaforycznych krat więziennych nie rozwiąże.

Mimo to trwałym wkładem książki jest upieranie się, że wrażliwość nie jest słabością, lecz warunkiem wstępnym więzi. Pokazując osobę za notatnikiem terapeuty jako równie zagubioną i oszukującą samą siebie jak osoba na kanapie, Gottlieb normalizuje zmagania, przez które sama pomaga innym przejść. Przekaz trafia w cel właśnie dlatego, że autorka zasługuje na niego poprzez wyznanie, a nie receptę.

Ostatnia aktualizacja:

Report Issue

Podsumowanie recenzji

4.37 z 5
Średnia z 400 000+ ocen z Goodreads i Amazon.

"Może warto z kimś o tym porozmawiać" jest wysoko oceniana za wciągające i wnikliwe spojrzenie na terapię zarówno z perspektywy terapeuty, jak i pacjenta. Czytelnicy doceniają szczerość Gottlieb, jej poczucie humoru oraz umiejętność przystępnego przedstawiania złożonych koncepcji psychologicznych. Wielu uznało książkę za skłaniającą do refleksji i bliską własnemu doświadczeniu, a niektórzy nazwali ją przełomową. Choć nieliczni krytycy uważali, że brakuje jej głębi lub wiarygodności, zdecydowana większość recenzentów była głęboko poruszona przedstawionymi historiami i dostrzegła wartość w podejściu Gottlieb do rozumienia ludzkiej natury i osobistego rozwoju.

Your rating:
4.35
3014 ocen
Want to read the full book?

Słowniczek

problem zgłoszeniowy

deklarowany powód podjęcia terapii

Problem, który początkowo skłania kogoś do podjęcia terapii — atak paniki, rozstanie, utrata pracy, depresja. W praktyce problem zgłoszeniowy jest często jedynie jedną warstwą głębszego zagadnienia, a czasem wręcz "fałszywym tropem". Stanowi punkt wejścia do terapii, ale rzadko oddaje pełen zakres tego, co wymaga uwagi.

idiotyczne współczucie

szkodliwe unikanie potrzebnej konfrontacji

Buddyjska koncepcja, którą Gottlieb stosuje w terapii: unikanie poruszania trudnych tematów, by oszczędzić czyjeś uczucia, mimo że te tematy wymagają poruszenia. Takie współczucie okazuje się bardziej szkodliwe niż szczerość. Często spotykane w relacjach z nastolatkami, małżonkami i osobami uzależnionymi. Jego przeciwieństwem jest mądre współczucie — troska o drugą osobę połączona z podaniem "kochającej bomby prawdy", gdy jest to konieczne.

przymus powtarzania

odtwarzanie dziecięcych ran w związkach

Termin Freuda określający nieświadomą tendencję do szukania partnerów przypominających osoby, które skrzywdziły nas w dzieciństwie, w próbie "opanowania" pierwotnej rany z kimś nowym. Przyciąganie do tego, co znajome, przeważa nad świadomym pragnieniem zdrowych relacji. Charlotte wielokrotnie wybierała emocjonalnie niedostępnych mężczyzn, którzy odzwierciedlali jej znikającego ojca, podczas gdy stabilnych partnerów postrzegała jako nudnych.

ostateczne troski

cztery podstawowe lęki egzystencjalne

Koncepcja psychiatry Irvina Yaloma identyfikująca cztery najgłębsze ludzkie lęki leżące u podstaw większości pracy terapeutycznej: śmierć (lęk przed unicestwieniem), izolacja (fundamentalna samotność), wolność (przerażenie odpowiedzialnością, która się z nią wiąże) oraz bezsensowność (potrzeba celu). Gottlieb wykorzystuje je do zrozumienia własnego kryzysu wieku średniego oraz problemów swoich pacjentów.

zerwanie i naprawa

cykl zranienia i uzdrowienia w relacjach

Koncepcja terapeutyczna mówiąca o tym, że w każdej bliskiej relacji partnerzy nieuchronnie będą się nawzajem ranić — nie ze złośliwości, lecz dlatego, że są ludźmi. Liczy się proces naprawy, który następuje potem. Jeśli dziecięce zerwania nie były naprawiane z miłością, dorośli mogą interpretować każdy konflikt w związku jako katastrofę, nigdy nie ufając, że więź może przetrwać nieporozumienie.

psychologiczny układ odpornościowy

zdolność umysłu do regeneracji po przeciwnościach

Koncepcja badacza z Harvardu Daniela Gilberta: tak jak fizjologiczny układ odpornościowy pomaga ciału regenerować się po ataku fizycznym, tak mózg pomaga regenerować się po ataku psychologicznym. Badania pokazują, że ludzie konsekwentnie przeceniają, jak długo i jak intensywnie negatywne wydarzenia będą na nich wpływać. Osoby, które tracą bliskich, wierzą, że nigdy więcej się nie uśmiechną — ale jednak się uśmiechają.

aleksytymia

niezdolność do rozpoznawania własnych uczuć

Stan emocjonalnej ślepoty, w którym osoba nie potrafi rozpoznać, opisać ani uzyskać dostępu do swoich uczuć. Często rozwija się u osób, którym w dzieciństwie "wyperswadowywano" emocje — mówiono im, że są "zbyt wrażliwe" lub że nie ma się czym martwić. Pacjentka Gottlieb, Charlotte, opowiadała o traumatycznych wydarzeniach i pochwałach w pracy tym samym płaskim, monotonnym tonem.

wyznania przy klamce

ważne rewelacje przy wychodzeniu z sesji

Zjawisko polegające na tym, że pacjenci ujawniają najważniejsze informacje w ostatnich sekundach sesji — dosłownie przy klamce, wychodząc z gabinetu. Mogą się wstydzić, chcieć uniknąć dyskusji lub pragną zostawić terapeutę z ich niepokojem do następnej sesji. Przykłady to: "Chyba jestem biseksualny/biseksualna" albo "Moja biologiczna matka znalazła mnie na Facebooku".

ucieczka w zdrowie

przedwczesne wyleczenie w celu uniknięcia głębszej pracy

Zjawisko, w którym pacjenci nagle przekonują siebie, że pokonali swoje problemy, zazwyczaj po trudnej sesji lub przerwie w terapii. Jest to nieświadomy mechanizm obronny przed lękiem, który wywołuje głębsza praca terapeutyczna. Pacjent ogłasza, że czuje się świetnie i chce zakończyć terapię — ale to "wyleczenie" jest w rzeczywistości unikaniem w masce dobrego samopoczucia.

O autorze

Lori Gottlieb jest psychoterapeutką i bestsellerową autorką, której książka "Może warto z kimś o tym porozmawiać" sprzedała się w niemal dwóch milionach egzemplarzy. Współprowadzi podcast "Dear Therapists", pisze kolumnę poradnikową dla The Atlantic i jest częstą ekspertką medialną. Praca Gottlieb zyskała znaczną uwagę — jej wystąpienie na TED było jednym z najchętniej oglądanych w danym roku. Stworzyła również zeszyty ćwiczeń i dzienniki towarzyszące jej bestsellerowej książce. Podejście Gottlieb łączy wiedzę kliniczną z przystępnym sposobem opowiadania historii, czyniąc tematy zdrowia psychicznego dostępnymi dla szerokiego grona odbiorców. Jej obecność w mediach społecznościowych i liczne wystąpienia medialne ugruntowały jej pozycję jako wyrazistego głosu w dziedzinie psychoterapii i samorozwoju.

Pobierz PDF

To save this Może powinnaś z kimś porozmawiać summary for later, download the free PDF. You can print it out, or read offline at your convenience.
Download PDF

Pobierz EPUB

To read this Może powinnaś z kimś porozmawiać summary on your e-reader device or app, download the free EPUB. The .epub digital book format is ideal for reading ebooks on phones, tablets, and e-readers.
Download EPUB
Want to read the full book?
Follow
Słuchaj
Now playing
Może powinnaś z kimś porozmawiać
0:00
-0:00
Now playing
Może powinnaś z kimś porozmawiać
0:00
-0:00
1x
Queue
Home
Swipe
Library
Get App
Try Full Access for 3 Days
Listen, bookmark, and more
Compare Features Free Pro
📖 Read Summaries
Read unlimited summaries. Free users get 3 per month
🎧 Listen to Summaries
Listen to unlimited summaries in 40 languages
❤️ Unlimited Bookmarks
Free users are limited to 4
📜 Unlimited History
Free users are limited to 4
📥 Unlimited Downloads
Free users are limited to 1
Risk-Free Timeline
Dziś: Uzyskaj natychmiastowy dostęp
Słuchaj pełnych streszczeń ponad 26 000 książek. To ponad 12 000 godzin audio!
Dzień 2: Przypomnienie o okresie próbnym
Wyślemy Ci powiadomienie, że okres próbny wkrótce się kończy.
Dzień 3: Rozpoczęcie subskrypcji
Opłata zostanie pobrana Jul 3,
anuluj w dowolnym momencie wcześniej.
Consume 2.8× More Books
2.8× more books Listening Reading
Our users love us
600,000+ readers
Trustpilot Rating
TrustPilot
4.6 Excellent
This site is a total game-changer. I've been flying through book summaries like never before. Highly, highly recommend.
— Dave G
Worth my money and time, and really well made. I've never seen this quality of summaries on other websites. Very helpful!
— Em
Highly recommended!! Fantastic service. Perfect for those that want a little more than a teaser but not all the intricate details of a full audio book.
— Greg M
Save 62%
Yearly
$119.88 $44.99/year/yr
$3.75/mo
Monthly
$9.99/mo
Start a 3-Day Free Trial
3 days free, then $44.99/year. Cancel anytime.
Unlock a world of fiction & nonfiction books
26,000+ books for the price of 2 books
Read any book in 10 minutes
Discover new books like Tinder
Request any book if it's not summarized
Read more books than anyone you know
#1 app for book lovers
Lifelike & immersive summaries
30-day money-back guarantee
Download summaries in EPUBs or PDFs
Cancel anytime in a few clicks
Scanner
Find a barcode to scan

We have a special gift for you
Open
38% OFF
DISCOUNT FOR YOU
$79.99
$49.99/year
only $4.16 per month
Continue
2 taps to start, super easy to cancel
Settings
General
Widget
Loading...
We have a special gift for you
Open
38% OFF
DISCOUNT FOR YOU
$79.99
$49.99/year
only $4.16 per month
Continue
2 taps to start, super easy to cancel